Kameleoniada

piątek, 10 września 2010

Pewnego dnia...

Pewnego dnia, nagle przypomniałam sobie, że kiedyś miałam pasje! Dziwne? Był taki czas, że zagubiłam się kompletnie. Nic nie miało znaczenia, na nic nie było czasu. Przestałam wierzyć w radość. Ogarnęła mnie za to "obsesja perfekcji". Jeżeli to co lubiłam robić było w mojej opinii nie dość dobre, nie dość doskonałe względem innych, porzucałam to. Najpierw "pochowałam" rysunek, potem pisarstwo, kino... Powoli przeobrażałam się w smutnego, niezrealizowanego człowieka. Kompromisy w pracy, życiu prywatnym... I już nie było barw. Warto jest uświadomić sobie, że żyjemy przede wszystkim własnym życiem. Nie musimy rywalizować, porównywać (choć dobrze jest mieć jakiś punkt odniesienia:-)). Ambicja bywa błogosławieństwem, ale i przekleństwem. Kocham XXI wiek za tolerancje, akceptacje różnorodności. Powoli, bardzo powoli wydeptuje od nowa zachwaszczone ścieżki dawnych radości. Choć nie są doskonałe, są moje własne i takimi je akceptuje.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Miło mi będzie poznać Twoją opinię:-)
It would be very nice to know your opinion:-)