Kameleoniada

sobota, 2 kwietnia 2011

Podniebienne przyjemnostki:-)

Kiedyś juz chyba wspomninałam o moim łakomstwie? Jestem ogromną fanką jedzenia, szczególnie słodyczy. Dlatego wyprawa do królestwa czekolady, kończy się dla mnie zawsze kilkoma dodatkowymi kilogramami. Nic to - dzięki solidnej porcji dobrej czekolady życie niewątpliwie może stać się piękniejsze:-)

W Brugii jest nieskończona ilość chockolatiernii. Ja najbardziej lubię Dumon i Stefs.
Zaraz pierwszego ranka pobiegłam do Dumon, aby dobrze zacząć dzień.
Dumon to rodinna firma. Starsza Pani stojąca za ladą obłożoną górą smakowitości poczęstowała nas niezwykle pysznym, nowym rodzajem czkolady, rekomendujac ją jako dzieło jej wnuka. To było bardzo miłe:-)


Witryna w Stefs.

Oprócz tradycyjnych belgijskich czekoladek serwują tam specjalne "batoniki". Jest to rodzaj pianki naszpikowanej bakaliami. Pycha!

Potem mój syn zboczył naprzeciwko.
Na szczęście wybrał tylko lizaka, a już miałam wizję bankructwa przed oczami;-)
Dzięki naszym przyjaciołom, którzy mieli przyjemność studiować w Brugii, odwiedziliśmy pub przy Brugijskim browarze.
Piwa belgijskie są dla mnie zazwyczaj zbyt mocne, ale to brugijskie, w szczególności ciemne bardzo mi smakuje.

3 komentarze:

  1. a ja wlasnie sie dowiedzialam ze nie moge juz jesc slodyczy. Mam za wysoki cukier ;-)
    Pozostaje mi jedynie podziwianie ich na zdjeciach.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale mi narobiłas smaka, i to z samego rana :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Marto: zostaje jeszcze piwko, chyba że również podwyższa cukier.

    Yacek: nigdy nie ma złej pory na słodkości:-)

    OdpowiedzUsuń

Miło mi będzie poznać Twoją opinię:-)
It would be very nice to know your opinion:-)