Kameleoniada

piątek, 30 grudnia 2011

Szarada

Lubicie stare kino? Ja uwielbiam! Wraz z epokami i mijającymi latami znienia się wrażliwość odbiorców, a jednak dobry film nigdy się nie zestarzeje.

W 1963 roku Cary Grant kończył 59 lat i mocno obawiał się roli amanta 33-letniej Audrey Hepburn. Niepotrzebnie, bo spisał sie doskonale!
Akcja filmu toczy się we francuskich Alpach i w Paryżu. Hepburn w fantastycznych kostiumach autorstwa Huberta de Givenchy. Lekka fabuła i wartka akcja. Świetny film na długie, zimowe wieczory.








5 komentarzy:

  1. A to muszę obejrzeć :) dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  2. czasami lubię oglądać mama moja lubi często oglądać w starym kinie.

    Stary Rok mija, lecz marzenia zostają,
    niech one się Tobie wszystkie spełniają
    i z Nowym Rokiem niech los Ci się odmieni,
    a ogród życia wnet się zazieleni.

    OdpowiedzUsuń
  3. Margo: Myślę, że nie pozałujesz:-)

    Agatko: Jeśli będziecie z mama miały okazję, to polecam obejrzenie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak, lubimy, bardzo, z tym, że muszę mieć nastrój na stare.
    Ostatnio oglądamy Hitchcocka, widziałam też w weekend japoński "Bunt" ("Kwaidan, czyli opowieści niesamowite" tego samego reżysera też polecam)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeśli chcesz, to mam spora część kolekcji "Alfred Hitchcock poleca" - fajna seria:-)

    OdpowiedzUsuń

Miło mi będzie poznać Twoją opinię:-)
It would be very nice to know your opinion:-)