Kameleoniada

wtorek, 15 maja 2012

Przez zieloność

Serdecznie dziękuję za Wasze wypowiedzi dotyczące "blogowego ekshibicjonizmu". Dzięki nim utwierdziłam się w przekonaniu, że blogerki to w dużej mierze mądre kobiety, ze sporym dystansem do siebie i  rzeczywistości (również tej wygenerowanej wirtualnie:-)).

Tymczasem maj roztacza dookoła jeden z moich ukochanych zapachów, niezmiennie wywołujący jasne wspomnienia z dzieciństwa, zapach bzu. Niestety woni przesłać przez komputer nie mogę:-(



19 komentarzy:

  1. ooo ja poczulam zapach tego Twojego bzu...uwielbiam wiosenne zapachy:swiezo skoszonej trawy,konwalii,lasu,truskawek-rozmarzylam sie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taak... mam podobnie, a dzisiaj dopadła mnie ochota na truskawki:-)

      Usuń
  2. Woni może nie, ale przesłałaś piękny obraz, który cieszy oko, tym bardziej, że w moim Wrocławiu już po bzach.
    Miłego wtorku :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:-) Obrazek jest sprzed tygodnia. Nie mam pojęcia czy nadal kwitną. Mam nadzieję, że tak.

      Usuń
  3. Trafiłaś w sedno z tym Maanamem:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dawno nie byłam.
    Przepadła dyskusja.
    Ciekawa.
    Jestem przeciw. Przeciw pokazywaniu twarzy, podawaniu imion i innych szczegółów.
    Dla własnego bezpieczeństwa.
    Trochę intymności i prywatności to coś luksusowego w czasach wirtualno-medialnego ekshibicjonizmu.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie czuję się do końca bezpiecznie w sieci.
      A jednak lubię tu bywać i tak jak wspominały już inne dziewczyny, a Ty sama wiesz, poznałam dzięki blogowaniu wiele nietuzinkowych osób. Dużo się nauczyłam.
      Na pewno należy zachować ostrożność, bo zawsze (nawet nie pokazując twarzy, nie podając imion) zostawiamy tutaj cząstkę siebie.

      Usuń
  5. W kwestii podawania nazwisk, zdecydowałam się ujawnić w chwili kiedy moje teksty bezkarnie zaczęły krążyć anonimowo po sieci. Prawa autorskie - jak je egzekwować, kiedy jest się anonimowym...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, ze Ty masz zdecydowanie inną sytuację. Publikujesz swoją twórczość. Jest ona (a jakże) nacechowana wątkami bardzo intymnymi, ale to jednak nie to samo co "blogowa relacja z życia prywatnego":-)

      Usuń
  6. Haha, a ja ostatnio kupiłam bukiet bzu, przyniosłam do domu i przez kilka godzin zachwycałam się jego odurzającym zapachem. A potem wrócił Lee i już w drzwiach oznajmił, że coś śmierdzi pestycydami ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Prosto z ogrodu rodziców:-)

      Usuń

Miło mi będzie poznać Twoją opinię:-)
It would be very nice to know your opinion:-)