Kameleoniada

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Najtrudniejszy jest dla mnie ten moment, zaraz po Bożym Narodzeniu, kiedy dni są wciąż krótkie, a poranki ciemne. Czas wlecze się szaro, a godziny do wiosny odliczam w latach świetlnych.





12 komentarzy:

  1. ja lubię cały rok :D bez wyjątków :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lekko nie jest ;-) I te poranki - dobijające po prostu.
    Ale już lada chwila dnia będzie coraz więcej przybywać i słońca może więcej będzie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I właśnie tego się trzymam, każdy dzień to kilka chwil ze światłem dłużej.

      Usuń
  3. Dla mnie najtrudniej gdy nie ma słońca, a jesli jest to pora roku nie ma aż takiego znaczenia. Choć wiosnę kocham miłością wielką.
    :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O, ja mam najwkeszy kryzys w lutym i marcu, czyli niedługo. Mogłabym przespać tę część roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w marcu zaczynam odzyskiwać nadzieje (pod warunkiem, ze nie jest to marzec taki jak w ubiegłym roku;-D).

      Usuń
  5. A ja właśnie zaczynam odżywać :-) Dzień coraz dłuższy na szczęście i do wiosny coraz bliżej. Tak się pocieszam ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj rano szłam do pracy już w promieniach światła:-). Będzie dobrze!

      Usuń

Miło mi będzie poznać Twoją opinię:-)
It would be very nice to know your opinion:-)